„Ze wszystkich rzeczy na liście zapomniałam czosnku.” Taką wiadomość wysłałam wczoraj do mojego męża.
„To znaczy, że mam kupić?”
No właśnie. Dlaczego po prostu nie poprosiłam go, aby kupił czosnek?
Bo czułam, że trochę mu dokładam pracy
Bo czułam się głupio, bo czosnek był bardzo ważny na tej liście zakupów. A ja go po prostu zapomniałam (sezon ogórków kiszonych – czosnek jest podstawą).
Bo pokazałam, że jestem niedoskonała.
Bo – wreszcie – PROSIŁAM go o coś.
Bo miał się domyślić. 😉 I całe szczęście to zrobił.
Bardzo trudno jest nam stawiać jasne oczekiwania. A są one podstawą dobrej relacji.
Na moich szkoleniach często posiłkuję się metaforą Emocjonalnego Konta Bankowego – takiego konta w naszej relacji z inną osobą, na które wpłacamy, gdy zrobimy coś dobrego. I z którego wypłacamy, gdy coś przeskrobiemy.
Stawianie jasnych oczekiwań jest ogromną wpłatą na to konto
Większość trudności występujących w stosunkach międzyludzkich ma swoje korzenie w sprzecznych lub niejasnych oczekiwaniach wobec siebie. Do takich sytuacji może dochodzić w pracy, w rodzinie, czy w małżeństwie. Wiele z oczekiwań, które sprawiają mnóstwo kłopotów, jest oczekiwaniami ukrytymi.
Objawiają się sformułowaniami typu:
„Myślałem, że ty to zrobisz”.
„Mogłeś się domyślić”.
„Dlaczego o tym nie pomyślałaś?”
i… „nie kupiłam czosnku”
O ileż łatwiejsze byłoby nasze życie, gdybyśmy jasno wyrażali nasze oczekiwania i rozmawiali o nich tak, aby obie strony były w pełni świadome tego, czego oczekuje druga strona.
By stawiać jasne oczekiwania, przede wszystkim sami musimy wiedzieć czego chcemy. To już jest trudne. Bo nie jesteśmy przyzwyczajeni i nauczeni rozkminiania naszych własnych potrzeb.
Do tego konieczna jest uważność na nasze stany emocjonalne i co za nimi stoi
Czasami nie wiemy, czego tak naprawdę chcemy, dopóki nie spróbujemy.
To akurat doświadczam często przy drzwiach lodówki. Potrzebuję zaopiekowania, rozmowy, ciekawego zajęcia – a myślę, że coś bym przekąsiła.
I to często dzieje się kiedy prokrastynuujemy. Robimy rzeczy, które mają pozornie odpowiedzieć na nasze potrzeby – ja myję okna, wstawiam pranie. Podczas gdy prawdziwą moją potrzebą jest zauważenie, że TO PRAWDZIME zadanie, które mam wykonać mnie niepokoi. Gdy to rozpoznaję, łatwiej jest mi odpowiedzieć na moją potrzebę. Ćwiczmy więc rozpoznawania naszych potrzeb, by potem je komunikować.
Ale i to jest trudne
Bo co się wydarzy, jeśli zakomunikujemy nasze oczekiwanie, a ono nie zostanie wysłuchane, zrozumiane, zaspokojone?
To jest kilka złożonych problemów.
Za wysłuchanie odpowiadamy my:
– sami najpierw musimy zrozumieć, czego tak naprawdę chcemy i kto może nam to dać
– musimy dostosować nasz komunikat do danej osoby
– wygłosić go w dobrym czasie
– zastosować właściwy język, który nie włączy w danej osobie postawy obronnej
-i nie oczekiwać, że zostaniemy zrozumiani (choć zawsze mieć nadzieję, że tak)
A zrozumienie i zaspokojenie?
Po pierwsze bardzo uwalniająca jest myśl, by wyrażać swoje oczekiwania z podejściem, że wcale nie muszą być zaspokojone.
Gdy to zrozumiałam, o wiele łatwiej jest mi prosić o pomoc. Wyrażać swoje potrzeby. Nie oczekując, że ta druga osoba „się, lub to naprawi”. A jednak mam szansę powiedzieć czego chce, i pozwolić drugiej osobie to również poznać. To o wiele lepsze, niż nie mówić o tym wcale. Tak przynajmniej wynika ze statystyki 🙂
A czy zawsze będziemy zrozumiani?
Nie. Tu z pomocą przychodzi kilka myśli od Amy Gallo:
– nie postrzegamy świata w dokładnie taki sam sposób jak ludzie wokół nas. I to jest w porządku.
– Każdy z nas przez coś przechodzi. I każdy z nas radzi sobie z tym inaczej.
– Ludzie odczuwają różnego rodzaju presje, które nie zawsze dostrzegam i których nie zawsze umiem zrozumieć.
– Porównywanie naszych problemów i cierpień nie jest pomocne.
– staramy się jak możemy. Wszyscy też możemy się starać bardziej.
Jak jasno wyrażać swoje oczekiwania?
Z pomoc przychodzi Marshall Rosenberg.
– wyrażaj swoje prośby w sposób pozytywny: jakiej zmiany oczekujesz, a NIE czego NIE potrzebujesz. Prośba w formie przeczącej wywoła opór. Nie daje alternatywy.
– bądź specyficzny: „nie kupiłam czosnku” jest enigmatyczne. „Kup czosnek” – jest bardzo jasnym komunikatem. Kiedy nie jesteśmy specyficzny, dajemy pole do domysłów, zamętu. Nasz komunikat się upłynnia, staje się mniej ważny. Trudno jest też go zaspokoić.
– zamień żądania na prośby i pytania. Zamiast „posprzątaj pokój”, zapytaj „czy możesz posprzątać pokój.” I gdy usłyszysz „nie” – czego boimy się najbardziej – nie bierz tego do siebie, ale dopytaj, co stoi za tym nie. To jest przestrzeń do kolejnej budującej relację rozmowy.
Jak to ćwiczyć?
Rozmawiaj sam ze sobą. Zauważ jakie oczekiwania sobie stawiasz. Czy są to żądania, czy są w formie pozytywnej, czy wieszczego chcesz. Ćwicz jak najwięcej, a potem przenoś tona inne rozmowy.
Czy sprawia Ci trudności wyrażanie jasnych oczekiwań. Co sprawia, że jest to łatwe, a co, że trudne?


No responses yet