Słuchać, i czy dzielić się sobą?

Od pewnego czasu prowadzę codzienny dziennik myśli. To narzędzie, które pozwala mi lepiej poznać siebie. Opieram się na podpowiedziach do dziennika opracowanych przez Marka Matouseka. Widzę jak niesamowitą robotę robi codzienne pisanie. Takie do siebie, szczere do bólu.

Bólu najczęściej mojego. Ale ten ból, wypowiedziany – lub zapisany – łagodnieje. Dziś, chcę się z wami podzielić zapisem jednej z sesji. Nie jest to żadna nauka, zdarza się, że jest brzydkie (choć trochę wygładziłam). Czytasz na własną odpowiedzialność.

Jedno z ostatnich pytań, które sobie zadałam, brzmiało: „Co uważasz za swoją zaletę, ale gdy przyjrzysz się jej bliżej, odkrywasz, że kryje się za nią jakaś potrzeba?

Jestem dobrym słuchaczem. Lubię słuchać i poznawać ludzi. Zadawać im pytania, czekać na odpowiedzi. Widzieć jak się zastanawiają, jak twarz im się rozświetla, kiedy mogą o sobie opowiadać. a nade wszystko jest to okazja, żeby się uczyć, poznawać, eksplorować, dostrzegać, inspirować, zachwycać.

Ale kiedy przyglądam się temu bliżej, dostrzegam, że czasem stoi za tym coś innego – chęć zadowolenia innych. Chcę zostawiać po sobie dobre wrażenie. Boję się przerwać czy zdominować rozmowę, by nie narazić się na negatywną ocenę. Chcę być perfekcyjną słuchaczką. Bo przecież wiem, jak działa uważne słuchanie. Te kajdany zakładam sama dla siebie. Moi rozmówcy przecież nie są ich świadomi.

Ludzie są przyzwyczajeni do tego, że im się przerywa, a ja nie daję sobie na to przyzwolenia, zamykając się w swojej roli. Dlaczego? Bo chcę, żeby mnie postrzegano jako idealną słuchaczkę, ale też dlatego, że… boję się mówić o sobie, żeby nie wydać się nudną.

Bo nie mam nic interesującego do powiedzenia. Moje życie wydaje się monotonne i mało ekscytujące. Nie ma o czym opowiadać

Ale czy to prawda? Przecież:

Jeżdżę na samotne rowerowe wędrówki. Jestem aktywna, tańczę, uprawiam jogę

Pomagam ludziom rozwijać ich biznesy i komunikację.

Uczestniczę w przygotowaniach do wydarzeń, takich jak TEDx.

Helloł! zabieram ludzi na spacery do lasu. Po spotkaniach ze mną ludzie wychodzą zmotywowani i gotowi do działania.

To, co robię, ma wartość, a mimo to czasem czuję, że nie mam prawa się tym dzielić. Dlaczego? Bo obawiam się oceny. Boję się, że moje życie nie jest wystarczająco „podniecające”, by zainteresować innych. a przecież inni wcale nie maja życia bardziej podniecającego. Normalne życie jest monotonne, poukładane w cotygodniowe, czy codzienne rutyny. Często odnosi się wrażenie, że to wstyd mieć takie życie.

Wstyd jest kajdanem, który zamyka drogę do autentyczności i pomocy. Kiedy dzielę się sobą, swoimi radościami, ale też problemami, otwieram przestrzeń na szczerość, współczucie i bliskość. A przecież ludzie wokół mnie nie żyją „idealnymi życiami”. Ich dni są pełne wyzwań, podobnie jak moje. Może gdybym była wystarczająco odważna i dzieliła się tym normalnym, nudnym życiem, to to przestałby być wstyd? Może to otworzyło by innych na podobne dzielenie się.

Warto dzielić się swoimi doświadczeniami, nawet jeśli wiąże się to z przyznaniem do problemów. Dzięki temu mogę pokazać, że radzenie sobie z nimi jest możliwe. Otwieram drzwi do rozmowy i do wspólnego szukania rozwiązań.

Jednak dzielenie się sobą wymaga autentyczności. Aby to zrobić dobrze, warto najpierw przepracować te tematy w sobie lub z osobami, których dotyczą. Nigdy za plecami. Dzieląc się refleksjami w sposób szczery, ale też z szacunkiem dla innych, mogę stworzyć przestrzeń na dialog. Jest powiedzenie – brzydkie bardzo – „nie sraj we własne gniazdo”. Często je słyszałam jeszcze będąc dzieckiem. Otwartość nie jest „brudzeniem gniazda”, to szczerość, która buduje mosty zamiast murów.

Wstyd nakłada kajdany, zamyka drogę do pomocy. I dla jakiej idei?

Jednocześnie moja prawda nie jest jedyną prawdą. Każdy ma swoją. Moja prawda jest ważna, ale nie absolutna. To gotowość do słuchania innych i przyjmowania ich punktu widzenia, nawet jeśli różni się od mojego…

….I tak minęło 17 minut pisania

Czy chciałbyś, chciałabyś uczestniczyć w takim refleksyjnym pisaniu? Mam pomysł na nagranie serii krótkich podcastów (4-5 minutowych) opartych na treściach Marka Marouska z „Writing to Awaken”. Daj znać czy to coś dla Ciebie.

Każdy z nas ma historie, które warto opowiedzieć. Być może to właśnie Twoja opowieść stanie się inspiracją dla Ciebie lub kogoś innego.

Jak zwykle zapraszam Cię do wspólnych refleksji i rozmów na coachingowych spacerach. W ruchu, w naturze i w ciszy łatwiej otworzyć się na siebie i na innych: w bezpiecznych okolicznościach porozmawiać z drugą osobą.

Zadanie na dziś: ćwiczenie refleksji

1. Weź kartkę i długopis.

2. Zastanów się nad tym, co uważasz za swoją największą zaletę.

3. Zadaj sobie pytanie: „Czy za tą zaletą kryje się jakaś potrzeba, lęk lub obawa, o której nie myślę na co dzień?”

4. Zanotuj swoje refleksje.

To ćwiczenie pozwoli Ci lepiej zrozumieć siebie i swoje mechanizmy działania. Być może odkryjesz, że to, co uznajesz za swoją siłę, jest jednocześnie sygnałem do pracy nad sobą.

CATEGORIES:

Uncategorized

Tags:

No responses yet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Latest Comments

Brak komentarzy do wyświetlenia.